Ten blog
Ten blog
 
 
 
 

 europa / europe  >>  bornholm 2003 >>  roenne

da
Bornholm - Roenne
27.09.2003
758 km

Rano Matte przyszła, bo trzeba było jeszcze za prąd zapłacić. Wyszła stówa, a przecież nawet TV nie włączaliśmy! No i okazało się, że do południa trzeba się wynieść.
Poszliśmy do sklepu, oddać butelki (automat), na pobliski targ - nic ciekawego tam nie znalazłam. Odwieźliśmy też rowery.
Ponieważ do autobusu było jeszcze sporo czasu, plecaki zostały u Matte, a my poszliśmy do wędzarni na pożegnalnego śledzika.
Chcieliśmy resztę chleba dać mewom, ale one w ogóle nie były zainteresowane! Za to w porcie znalazła się głodna kaczuszka ;) I pływało pełno meduz.

There


W końcu trzeba było ruszać do Ronne.
Na promie trochę chamówa, bo najpierw powpuszczali samochody, pieszych na końcu. I jak weszliśmy, to wszystkie miejsca były już pozajmowane! Uch!
Wyszliśmy na pokład. Czas pożegnać się z Bornholmem. Piękna to wyspa, bardzo mili ludzie, choć drogo, a i wiejącego wciąż wiatru mam już serdecznie dość ;) Na promie wieje jeszcze bardziej, zimno jak cholera, więc znajdujemy sobie miejsce siedzące na podłodze.
Promem nieźle ryra, ciężko utrzymać pion, wszyscy chodzą, jak pijane zające, niezły ubaw, na szczęście i tym razem obyło się bez choroby morskiej ;)
Jeszcze trochę zakupów, dla każdego coś dobrego, miśki, piwo, Amarula i toblerone ;)

There