Ten blog
Ten blog
 
 
 
 

 europa / europe  >>  bałkany / balkans 2007 >>  sofia


Bałkany / Balkans 2007


i inne atrakcje / and other attractions

bg
Bułgaria - Sofia
20.07.2007
1 805 km

Muzeum z kamieniami już sobie odpuściliśmy, bo tam też pewnie cały dzień bym mogła spędzić.
Mieliśmy co prawda iść spać, ale chciałam jeszcze do miasta pojechać, choć na chwilę pochodzić, bo kto wie, kiedy znów Sofię będę mogła odwiedzić?
Zostawiliśmy auto i poszliśmy na żenski pazar, czyli długi bazar ze wszystkim. Najpierw trzeba było coś zjeść, bo zgłodnieliśmy okropnie. Banicy nie było :( więc kupiliśmy byle co i jedliśmy wprost na ulicy, popijając airanem. A banica znalazła się dopiero na drugim końcu bazaru.

There


No, to teraz można było poszukać dla mnie garów. Przywożę sobie zawsze z Bułgarii, pięknie malowane ceramiczne naczynia. Jest tego mnóstwo, garnki, talerze, miski, miseczki, Bułgarzy tego raczej nie kupują, bo może i niewygodnie ich używać na co dzień, ale wyglądają ślicznie. Wybrałam miseczkę do zapiekanki i talerzyk u miłej pani.

There


Gary z głowy, przynajmniej już będzie spokój i nie będę Wojtkowi marudzić, żeby nad morzem szukać. Zanieśliśmy je do samochodu, po czym stwierdziłam, że chciałabym jednak wrócić na bazar, bo podobał mi się jeszcze jeden talerzyk, a niepotrzebnie posłuchałam W., że po co mi tyle tego ;)))
W. jakoś to przełknął, obeznany z babskimi kaprysami, hi hi, więc wróciliśmy do miłej pani po talerzyk, a do tego wybrałam sobie jeszcze miseczkę ;) A od pani dostałam w prezencie większy talerz, na którym nie udało się szkliwo, ale można go normalnie używać. Ojć, jak ja z tym do domu wrócę?! Ale co tam, pięknych rzeczy nigdy nie za wiele :)
Kupiłam jeszcze czubricę i dżodżen.

There


Do auta nie chciało nam się już wracać, więc poszliśmy z tym wszystkim dalej. W Kodaku sprawdziliśmy płytkę z fotkami, poszliśmy na lody do maca, bo były po pięćdziesiąt stotinek. Doszliśmy jeszcze do parlamentu. W zeszłym roku oglądałam to miejsce już po ciemku, teraz w dzień. Żółte taksówki. Ech, fajnie być znów w Sofii, lubię to miasto.
Mogłabym łazić jeszcze długo, ale zrobiła się ósma i trzeba było wracać. W domu dostaliśmy kolację. Po tych wszystkich banicach i łodkach nie mogliśmy już za wiele pomieścić, a mama zrobiła plejskavice! Oj, jakie dobre! Gadaliśmy znów długo, a trzeba było jeszcze popakować rzeczy, więc plan znów się rozjechał, pobudkę ustawiliśmy dopiero na wpół czwartej.

There