Ten blog
Ten blog
 
 
 
 

 europa / europe  >>  bałkany / balkans 2008 >>  słoneczny brzeg


Bałkany / Balkans 2008


imprezka / party

bg
Bułgaria - Słoneczny Brzeg / Sunny Beach
23.08.2008
1 892 km

Jak się obudziłam po godzinie spania (znów!), to wcale a wcale nie chciało mi się na imprezę jechać, czułam się, jakbym od tygodnia nie spała. W autobusie nadal się tak czułam, a nawet jak już na imprezę dotarliśmy.
Miasto nie śpi. Wszędzie jakieś knajpy i imprezy, dziewczyny tańczą na barach. Weszliśmy na chwilę na molo. Ech, jak fajnie znów tu być! Wszędzie te kolorowe światła. Tak pięknie, że nie chciało się iść dalej.
Na początek wylądowaliśmy w Mexo. Imprezka otwarta, na plaży, pośrodku bar, nad którym wisi słomiany dach, a ludzie tańczą dookoła. My też zaczęliśmy i choć na początku byłam trochę zakręcona, to chwila muzyki wystarczyła, żeby zaczęło mi się na maksa podobać! Muzyka przeróżna, od techniawki po lata 70 i 80, co tylko można sobie zażyczyć. A najśmieszniejsze jest to, że poleciała 'Bania u Cygana' ;) czyli nieśmiertelny przebój z polskich imprez pare lat temu! Więc dużo Polaków tu musi bywać. I oczywiście dwie najładniejsze i najfajniej bawiące się dziewczyny to Polki :) Bawiłam się rewelacyjnie, tańczyliśmy pod gwiazdami i w świetle Księżyca. Cudownie, tą noc na długo zapamiętam! Nawet na barze tańczyłam :)
Co jakiś czas barmani polewali bar jakimś alkoholem i go podpalali. Wyglądało to super, ludzie robili foty. Mój aparat niestety został, bo tańczyć by się z nim nie dało.

And


Nie, żeby nam się znudziło, ale chcieliśmy (właściwie to sama nie wiem, czy chciałam, tak mi się fajnie bawiło) zobaczyć jeszcze jedną imprezę - Lazur. Kawałek do niej było, wjazd 5 lv. Z zewnątrz nic nie było widać, więc weszliśmy. Impreza już całkiem inna, wielka, dwupoziomowa, tylko techno i trochę rapu.
Jeszcze ostatkiem sił tańczyłam, ale chyba w Mexo bardziej mi się podobało. Był basen, ale jakoś nikt do niego nie wskakiwał. No i mało ludzi, może dlatego, że już późno (a właściwie wcześnie). Wojtek mówił, że był tu, jak nie dało się przejść, a miejsca jest tu naprawdę ogrom. W sumie super to zobaczyć, bo w naszym kraju jakoś nie wyobrażam sobie takiej imprezy. Też ze względu na ludzi, tu nie trzeba się bać, że ktoś się będzie czepiał, że źle się spojrzało (albo że w ogóle się spojrzało). Ludzie po prostu przychodzą się bawić i już.

We


O piątej pass, nie mam już sił, niewyspanie, zmęczenie, wszystko naraz się odzywa. Idziemy na północ. Po drodze otwartych kilka sklepów. Przy głównym deptaku natykamy się na taxi, do Sv. Vlas chcą 20 lv. Idziemy dalej. Po drodze jeszcze na chwilę weszliśmy na plażę, niebo już się pięknie różowi. Tak fajnie, że nie chcę stąd iść - też dlatego, że z morzem trzeba się już pożegnać, buuu.
Na końcu Słonecznego łapiemy taxi - zawiózł nas za dychę. No to mamy dwie godzinki spania...

We