Ten blog
Ten blog
 
 
 
 

 europa / europe  >>  europe tour 2009 >>  rzym

it
Italia - Rome / Rzym
21.07.2009
1 791 km

Rano jesteśmy w Rzymie. Na przedmieściach piękne wille i nowe małe bloki. Nie mogę uwierzyć, że wreszcie jestem w Wiecznym Mieście! Już z okien auta widać, jak tu fajnie, przejeżdżamy nawet obok Koloseum :)
Mamy półtorej godziny na znalezienie hotelu, bo od ósmej rano autami mogą się tu poruszać tylko mieszkańcy miasta. Dobrze, że mam z sobą mapę i spisane adresy hosteli, przynajmniej wiemy, gdzie się kierować, bo w mieście żadnych drogowskazów do noclegów nie ma.
Kierujemy się w stronę dworca i trafiamy do chińskiej dzielnicy. Sami skośnoocy ludzie tu chodzą, nie wiedziałam, że taka dzielnica w Rzymie jest.
Idę do dwóch adresów, wszędzie jakieś wielkie bramy, wszędzie pozamykane. W końcu pieszo idziemy kilka przecznic dalej, bo parę adresów jeszcze mam. Okazało się, że tam hotel jeden na drugim i dzięki temu nie ma kłopotu z noclegiem, zamawiamy pokój w pierwszym lepszym, gdzie jest wolne. Niestety hotel nie ma parkingu, musimy radzić sobie sami, zostawiając auto na ulicy.

We


Pokój będzie wolny dopiero o jedenastej, więc decydujemy, że pójdziemy trochę do miasta, potem wrócimy, żeby się przespać, a potem pójdziemy znów. Okazało się, że nie takie to wcale proste...
Do miasta poszliśmy pieszo. Po drodze zajrzeliśmy do jakiegoś wielkiego kościoła, na dziedziniec jakiegoś muzeum. W ogrodach przysiedliśmy na chwilę, żeby coś zjeść. Ogrody są na pagórku, więc widać stąd pięknie Coloseo. Fajnie się z góry prezentuje, a ja tak się cieszę, że mogę je zobaczyć! Tak bardzo chciałam tu być i jestem! :) Wokół normalnie jeżdżą samochody.
Niestety z drugiej strony Coloseo odkrywamy ogromną kolejkę do wejścia. Wciąż zaczepiają nas przewodnicy, że jak im dopłacimy 'tylko' ileś tam euro, to nie będziemy musieli czekać. Są nawet faceci w czerwonych strojach, z którymi można sobie zrobić zdjęcie. Nic, robimy kilka fot i idziemy do Forum Romanum. Bilet łączony, może tam będzie krótsza kolejka. Po drodze jeszcze widać piękną rzeźbioną bramę.

We


Na forum faktycznie kolejka krótsza (bilet 12 euro), całe szczęście, bo w słońcu się stoi, a upał coraz gorszy. Powinniśmy sobie sjestę zrobić, a nie po ruinach biegać ;) Ale na pewno warto to wszystko zobaczyć, choć przy wejściu wygląda dość niepozornie. Warto pochodzić po kamieniach, po których przed paroma tysiącami lat (!) chodzili sławni Rzymianie.

We


A jest to całe ogromne miasto i można tu cały dzień spędzić. Zapomniałam kartki z notatkami, więc nawet za bardzo nie wiadomo, o co chodzi, ale w stanie takiego zmęczenia i tak chyba by mi się nie chciało tego czytać. Zmęczenie pogłębia jeszcze okropny międzynarodowy tłum, który się tu szwęda. Chciałabym tu kiedyś być, jak będzie spokojniej. Miejsce w każdym razie jest niesamowite!

We


Zrobiło się już popołudnie, ale skoro mamy bilet, to wchodzimy też od razu do Coloseo. Z zewnątrz wygląda pięknie, a wewnątrz, hmmm, jest bardzo męczące, bo nie ma skrawka miejsca, gdzie by nie siedziały i chodziły tłumy wycieczek. Te stare mury, które tyle przetrwały teraz pokryte są od góry jakimś brzydkim cementem. Do środka wiatr nie dociera, więc nawet ja prawie umieram ;) Ale mimo to wszystko jest to kolejne miejsce, w którym warto pobyć choć chwilę.
W środkowych korytarzach są zgromadzone przeróżne rzeczy. Rzeźby sławnych Rzymian. A mnie znów fascynuje przyglądanie się ich twarzom. Szkoda, że nie ma czasu poczytać ich historii. Tyle ciekawych rzeczy się w tych murach wydarzyło!

We


W końcu jak opuszczamy Coloseo, jest prawie czwarta. Do hotelu jedziemy metrem (bilet 1 euro), byle szybko, bo sił powoli zaczyna braknąć. W hotelu chłodno i spokojnie, więc śpi się dobrze. Tak dobrze, że zamiast do ósmej śpimy do dziesiątej. Teraz to już nocne, a nie wieczorne zwiedzanie Rzymu nas czeka ;)
Metro już nie działa, więc jedziemy autobusem. Po ciemku nie widać, gdzie można kupić bilety, więc jedziemy na gapę (chyba większość tak tu jeździ), bo szkoda czasu na szukanie automatu.

We