Ten blog
Ten blog
 
 
 
 

 europa / europe  >>  europe tour 2009 >>  lefkada


Europe Tour 2009


jest wyspa / here is an island

gr
Grecja - Lefkada
24.07.2009
2 630 km

Po drodze szukamy jakiejś plaży, żeby choć na chwilę się w morzu potaplać. Zjeżdżamy drogą wijącą się w dół przez oliwne gaje na piękną, prawie pustą plażę. Może dlatego pusta, że jest złożona z samych kamieni. Ale jakie to kamienie! Nie mogę się od nich odczepić, tak są idealnie okrągłe i wygładzone. Śliczne, nie tylko my zabieramy kilka, jakiś Grek śmieje się do mnie, że on też będzie miał na prezenty ;)
Nie chce mi się stąd jechać, fajnie by było tu po prostu zostać na kilka dni i nacieszyć się słonkiem i lenistwem...
No ale skoro miała być wyspa, to trzeba jechać. Po drodze w sklepie robimy zakupy. Czuszki, ser feta i pomidory, nareszcie porządne bałkańskie jedzenie, pychotka! Kupuję też maskę do nurkowania, może się gdzieś da, woda jest tak przejrzysta, że grzechem by było nie skorzystać!

Time


W końcu docieramy już do tunelu (3 euro), który prowadzi na wyspę. Jeszcze kawałek drogi, długi most i jesteśmy na wyspie Lefkada, w miasteczku o tej samej nazwie (to taki grecki zwyczaj). Jest tu duży port, pełno pięknych jachtów. W informacji dostaję mapkę wyspy, jak miło :)
Już wieczór, całej wyspy i tak nie zdążymy objechać, więc decydujemy, że pojedziemy wschodnim wybrzeżem i poszukamy jakiegoś kempingu. Mijamy kolejne miasteczka. Zmrok zapada, a tu się dopiero zaczyna życie! Wszystko pootwierane, ludzi tłum. Kocham Italię, ale tu o wiele łatwiej się żyje, choćby łatwiej coś wieczorem zjeść ;)

We


W końcu małą dróżką docieramy do kempingu. Jest on schowany w małej zatoczce, pod oliwkami. Miły Grek śmieszną angielszczyzną mówi nam, że możemy miejsce sobie wybrać, jutro możemy zostać do której chcemy, nie ma problemu, najpierw mamy iść nad morze, odpocząć, a zapłacimy jak się wyśpimy, nie ma problemu :) Że jego rodzina już od wielu lat ten kemping prowadzi.
Cudownie, Italia była taka jakaś poukładana, tam nic nie było wolno, a tu, żyć nie umierać. Tak się cieszę, bo właściwie to jesteśmy już na Bałkanach i to czuć :)))
A kemping jest cudny, cicho tu i spokojnie, w zatoczce kotwiczą małe łódki, jest plaża, jest morze, są gwiazdy. Pięknie!
Niestety są i komary, które noc zmieniły nam w koszmar ;) Jest ich tu zatrzęsienie, pewnie przez bagnisko, które po drodze mijaliśmy. Spać dało się dopiero po wypsikaniu całego auta i siebie sprayem na komary. Zdrowe to pewnie nie było, ale przynajmniej dało się do dziesiątej więcej nie obudzić.

We