Ten blog
Ten blog
 
 
 
 

 europa / europe  >>  europe tour 2009 >>  melnik


Europe Tour 2009


domki wśród gór / houses among mountains

bg
Bułgaria - Melnik
27.07.2009
3 116 km

Zdecydowaliśmy, że jak już tak blisko jesteśmy, to pojedziemy do Melnik (całkiem już niedaleko) i tam znajdziemy jakiś nocleg. W końcu nam się należy po tylu nockach w aucie ;)
No i pojechaliśmy. Problem w tym, że zjechaliśmy z głównej drogi o jedną dróżkę za wcześnie i pojechaliśmy niewłaściwą drogą. Drogowskaz do Melnik był, ale droga w końcu wyprowadziła nas na takie wertepy, że aż nie wiadomo było, czy wracać, czy jednak jechać dalej. Wioski żadnej widać nie było, drogowskazu też nie, ciemno w cholerę. Potem okazało się, że jechaliśmy po prostu obok winnic.
Na szczęście w końcu dojechaliśmy do Vinogradi, a tam już droga zrobiła się normalna i doprowadziła nas do właściwego kierunku.
Jak do Melnik dojechaliśmy, to miasteczko było jakby wymarłe. Nikogo nie widać, cisza i spokój. Na szczęście pan od noclegu sam nas znalazł, bo inaczej byłoby ciężko. Spaliśmy w jednym z tych starych domków ze skrzypiącymi drzwiami. Dla mnie rewelacja!

The road to the sea


Nie chciało się wstawać, ale o jedenastej znów trzeba było zwolnić pokój.
Poszliśmy do miasteczka. A ponieważ było już południe, więc pierwsze co zrobiliśmy, to zatrzymaliśmy się w knajpce na śniadanie. A właściwie bardziej obiad, bo wzięliśmy sacze. Pamiętałam, że w Sofii mi tak bardzo smakowało, to też było pychota!
Miasteczko jest jakby senne, kręci się tu trochę turystów, ale da się też pobyć samemu, jeśli się chce. A jest ono piękne, choć niewielkie. Stare domki, brukowane uliczki, w dole jest mostek nad rzeką.
My na razie idziemy w górę, oddalając się od drogi. Skręcamy w niepozorną dróżkę, szukając widoku.

We


Okazało się, że na górze jest domek muzeum (Muzeum Regionalne, 2 lv). Można tu zobaczyć, jak mieszkała rodzina z dawnych czasów. A na dole piwnice, w których przechowywano wino. Piwnice mają kilka korytarzy, spore całkiem były. Na dole pani częstuje nas czerwonym winkiem. Za wytrawnym nie przepadam, ale to jest dobre. Okazuje się, że cała okolica słynie z wina, kiedyś transportowano je daleko stąd.
Z tarasu domku widoków za bardzo nie ma, ale pani mówi nam, gdzie iść, żeby były. Idziemy nadal pod górkę i faktycznie, ze ścieżki można zobaczyć prawie całe miasteczko. Stare domki, wtulone w skały, które wznoszą się ponad nimi. Pięknie tu. Pod nami ruiny jakiegoś starego kościółka. Fajnie by tu było usiąść i zostać na trochę.

We