Ten blog
Ten blog
 
 
 
 

 europa / europe  >>  bałkany 2010 >>  perperek


Bałkany 2010


skalna twierdza / a fortress made of rocks

bg
Bułgaria - Perperek
28.09.2010
3 972 km

Droga do Perperek jest bardzo malownicza, choć i bardzo zniszczona i tempo jazdy mamy ślimacze. Ślicznie jest, raz na górze raz na dole, na łąkach krówki i osiołki, a pogoda zrobiła się piękna!
Pod Perperikonem na parkingu (1 lew za cały dzień) aut mało, dla mnie super, przynajmniej tłoku nie będzie. Po drodze stragany z pamiątkami i każdy namawia, żeby coś kupić. Kupuję mapę (5 lewa), dobry to był pomysł, bo okazała się później bardzo przydatna. Na początku dróżki pani zbiera kasę za bilety (studencki 1 lew, normalny 3 lewa). I skoro już te formalności mamy za sobą, to można ruszać.

The road to Perperek is very picturesque but also very destroyed so we must drive very slowly and carefully. It's lovely, once up once down, there are cows and donkeys at the meadows, and the weather is excellent!
There aren't many cars at the parking place near Perperikon (1 lev for the whole day), it's great, there won't be crowds. There are stalls with souvenirs on the way and everyone wants us to buy something. I buy a map, it was a good idea, it was very useful later. At the beginning of the path a lady collects money for entrance (1 lev for students, 3 levs normal). And if we have done all those formalities, we can walk up.


Dróżka prowadzi pod górę, najpierw usypana z białych drobnych kamyczków, potem trzeba się wpiąć po wielkich kamieniach. Już mi się podoba! Właściwie poza wielką kupą wielkich kamieni nic tu nie ma, ale dla tych, co potrafią zobaczyć więcej, te kamienie odkrywają wiele tajemnic. Są tu jakieś grobowce, są fundamenty kościółków, są schodki w skale wykute, są miejsca, gdzie wyciskało się z winogron sok na wino... Przewodniczka jakiejś wycieczki, polała wodą jeden z kamieni i w skale uwidocznił się rysunek prastarej bogini...
Wciąż prowadzone są tu prace, niestety również budowlane. Jest kilka nowych murków i tabliczki, żeby po nich nie chodzić. Nie wiem, jaki jest zamysł, czy oni chcą odbudować całą twierdzę, ale mnie podoba się tak jak jest. Słońce, wiatr we włosach, widoki na okoliczne góry i wioskę z czerwonymi dachami gdzieś w dole. Pięknie tu, szczególnie na końcu, jak zostajemy całkiem sami, miejsce robi się jeszcze bardziej tajemnicze....
Po drodze zatrzymujemy się w wiosce poniżej na zakupy - pycha chlebek był. Pod folią suszy się tytoń.

The path leeds up, first we walk on small white stones, then we must climb on big ones. I like it! Actually there's nothing but a big quantity of stones. But for those who can see more, those stones reveal many secrets. There are thombs, there are foundations of churches, stairs cut in rocks, there are places where juice for wine was squeezed from grapes... A guide of a group pours water over a stone and we can see a drawing of an ancient goddess...
They still work here, including building unfortunatelly. There are a few small walls and tables saying walking on them isn't allowed. I don't know what do they wanna do here, do they want to rebuild the fortress, but I like it how it is. Sunshine, wind in my hair, the views over mountains nearby and a village with red roofs somewhere down there. It's beautiful here, especially at the end when we stay alone, the place becomes even more mysterious...
On the way we stop in a village for shopping - they have yummy bread. There is tobacco drying under foil.