Ten blog
Ten blog
 
 
 
 

 europa / europe  >>  bałkany 2010 >>  tatuł


Bałkany 2010


kupa kamieni / only stones

bg
Bułgaria - Tatuł
29.09.2010
4 074 km

Na mojej mapie na wschód od Momchilgrad jest zaznaczonych kilka ciekawych miejsc. No więc skoro już tu jesteśmy... żal byłoby nie skorzystać!
Skręcamy więc na wschód. Na wyjeździe z miasta zatrzymuje nas policja. okazuje się, że nic strasznego, myśleli, że zgubiliśmy drogę i tłumaczą, jak dojechać do Tatul, choć drogi pomylić się nie da :)
Za miastem mijamy jakieś dzikie wysypisko śmieci.

There are a few places of interest on my map eastward from Momchilgrad. So if we are here... it would be a pity not to see them!
So we turn east. Police stops us when we're driving out from the town. It turnes out nothing terrible happened, they think we lost a way and want to help us, they say how to get to Tatul, although it's not possible to miss a way :)
We pass by an illigal dump nearby the town.


Znów pniemy się autem w górę i znów widoki mamy piękne. Mam ochotę po prostu zatrzymać się i wejść na jakąś górkę, tak dla relaksu, bo za dużo mi już tego siedzenia. Niestety nie było nam dane, ale to okazało się dopiero później...
Na razie dojeżdżamy do Tatul. Jest tu niby, a raczej było kiedyś, jakieś sanktuarium Orfeusza. Teraz tylko kupa kamieni i tyle, ale za to z góry roztacza się piękny widok na okolicę i miasteczka w dole. Trochę chmurek, trochę słonka, lekki wiaterek i jest super!
Pan, który sprzedaje bilety prosi nas, żebyśmy podwieźli go do domu, do pobliskiego miasteczka, bo turystów już jak na lekarstwo.
Po drodze mijamy stada owieczek, pan mówi, że to są specjalne górskie owce, nie jakieś tam nizinne. Faktycznie, mają czarne pyszczki. A z czerwonych liści rosnących na krzakach przy drodze robi się wywar, który ponoć leczy trudne rany.

We drive up and up again and there are beautiful views again. I feel like stopping and walking up a mountain, just to relax, I sit too much. Unfortunatelly we didn't but it turned out later...
And now we get to Tatul. They say there used to be an Orpheus sanctuary. Now it's just a hill of stones, that's it. But there is an amazing view over the neighbourhood and the towns down there. There are clouds, there is sunshine and light wind and it's great!
The man who sells tickets asks us to take him home to a town nearby. There are no tourists anymore here.
On the way we pass herds of sheeps, the man says they are special mountain sheeps, not like the ones from lowland. They have black mouths. And they make a decoction that cures tough wounds from red leaves growing on the bushes near the road.