Ten blog
Ten blog
 
 
 
 

 świat / world  >>  gruzja / georgia 2010 >>  tbilisi


Gruzja / Georgia 2010


świt w Tbilisi / dawn in Tbilisi

gg
Gruzja - Tbilisi
31.10.2010
2 414 km

W końcu docieramy do restauracji. Jest 8:30 w niedzielny poranek, a tam pełno ludzi. Sami Gruzini, to dobrze wróży. I nie zawiedliśmy się. Zamówiliśmy gruzińskie piwo Natachtari, chaczapuri i khinkali - z każdego po jednym (z mięsem, ziemniakami, serem, grzybami). Jedzonko pycha, najadamy się do syta, całkowity rachunek to niecałe 13 lari.
Teraz możemy iść dalej. Mijamy carskie banie - gdy je zobaczyłam, od razu wiedziałam, że to one - niski budynek złożony z ceglanych kopuł, niegdyś miejsce spotkań mieszkańców stolicy. Obiecałam sobie, że jak tylko wystarczy czasu, to je odwiedzę, niestety czasu nie wystarczyło. Cóż, mam pretekst, żeby jeszcze tu wrócić ;)

Finally we're at the restaurant. It's 8:30 am. sunday morning and so lot of people are here. Only Georgians, it's a good sign. And we weren't dissappointed. We take georgian beer Natachtari, chaczapuri and khinkali - one of each kind (with meat, potatos, cheese and mushrooms). The food is delicious, our stomachs are full, the whole bill is less then 13 lari.
Now we can continue the walk. We pass by tsar's baths. When I saw them I new what it was - a low building made of brick domes, where the citizens used to meet. I promised myself I would visit this place if we have enough time, well, we didn't. So I have a reason to come back here ;)