Ten blog
Ten blog
 
 
 
 

 świat / world  >>  gruzja / georgia 2010 >>  poznań


Gruzja / Georgia 2010


jak w domu / like at home

pl
Polska - Poznań
7.11.2010
5 603 km

Tak, to prawda, że zostawiłam w Gruzji kawałek serducha. Najgorsze w podróżowaniu jest to, że trzeba żegnać się z ludźmi, których się poznało. Gruzja jest pięknym krajem, ale dla mnie po tej podróży Gruzja to przede wszystkim Ludzie. Gruzini są niesamowicie gościnni i serdeczni. Sprawili, że kompletnie nie chciało mi się wracać do Polski, sprawili, że w Tbilisi zaczęłam po kilku dniach czuć się jak w domu. I że wiem, że chcę tam znów wrócić! No ale to wiedziałam już, jak zaczęłam planować tą podróż ;)
Warto nauczyć się gruzińskiego alfabetu. Tutaj tylko właściwie nazwy miast i drogowskazy są pisane również po europejsku - cała reszta tylko po gruzińsku. Przydaje się bardzo, czy to do odczytania nazw marszrutek, czy nazw ulic - umiejętność bezcenna. Można się oczywiście pytać, nie ma z tym problemu, każdy chętnie wskaże drogę.
Inna sprawa to kierowcy, którzy są jeszcze bardziej szaleni niż na Bałkanach. Jazda lewą stroną drogi na zakręcie to normalka, na szczęście jeżdżą dość wolno i nie ma problemu. Ja przyzwyczaiłam się do tego bardzo szybko, oni po prostu tak jeżdżą i już ;)
Normalnym jest też, że auta mają popękane przednie szyby.
Paliwo po około 2 lari litr.
Auta. Cudowne, piękne, nie mogłam się na nie napatrzeć. Stare Łady, Uazy, Kamazy, Wołgi - cudeńka. Oni tam ich niestety nie doceniają i żal mnie bierze, gdy sobie pomyślę, że za dziesięć lat większość z nich zniknie z ulic.

Yes, it's true that I left a piece of my heart in Georgia.'