Ten blog
Ten blog
 
 
 
 

 europa / europe  >>  rzym / rome 2012 >>  ciampino


Rzym / Rome 2012


jeszcze jedno spotkanie / another meeting

it
Italia - Ciampino
11.12.2012
1 477 km

Rano znów nie chce się wstawać. No ale trzeba, bo muszę jakoś popakować te wszystkie moje skarby.
W końcu o wpół dziesiątej wychodzę. Nie mam już czasu na zakupy w markecie, ale i tak kieszenie będę miała wyładowane po brzegi...
Przy Santa Maria Maggiore czeka Mike. Wchodzimy na chwilę do kościoła. Duży, pełno kaplic dookoła, z przodu relikwiarz z ponoć kawałkiem krzyża. Ale jakiś bez klimatu mi się zdaje, tym bardziej, że chyba nie ma tu organów.
Pogoda oczywiście super jak trzeba wyjeżdżać, hehehe.
Potem Mike prowadzi do sycylijskiej pasticcerii Ciuri Ciuri. Italskim zwyczajem powinnam napić się kawy, ale muszę skorzystać z okazji i najeść się jeszcze gelato. Są pyszne i tanie, mmmmm... Czas płynie szybko na miłej rozmowie.
W końcu trzeba wracać na Termini. Na choince znalazłam jedną kartkę po polsku :)

In the morning I don't feel like getting up early again. But I must, I must pack all my treasures.
Finally I go out at half past nine. I have no time to go to the supermarket, but I would have my pockets full anyway...
Mike is waiting at Santa Maria Maggiore. We go into the church for a while. It's a big one, with many chapels around, in the front there's a reliquary with a piece of the cross they say. But it seems to have no atmosphere, even more so there are no organs.
The weather is great when I must go away of course.
Then Mike takes me to a sycilian pasticceria Ciuri Ciuri. Italian way I should have a coffee, but I must take the last chance to have a gelato. They are yummy and cheap, mmmm... The time runs quick when we chat.
Finally I must go back to Termini. I find one note in polish on the christmas tree :)


Na autobus kazali przyjść pół godziny przed czasem, więc jestem. O tej godzinie miał już jeden autobus odjeżdżać, ale nic takiego się nie dzieje... ludzie stoją na przystanku. Mój ma dziesięć minut opóźnienia. W sumie mogłabym jechać godzinę później, ale tutaj ryzykowanie to niezbyt dobry pomysł jak widać.
Na lotnisku mam więc sporo czasu. Sklepów nie ma tu ciekawych. Kusi limoncello, ale i tak plecak mam już wyładowany, a małych butelek nie mają. Za to przez szybę oglądam startujące samoloty :) Startuje ten sam, który widziałam we Frascati :)

They wanted people to be at the bus stop half an hour before the bus to Ciampino departure. So here I am, but even the earlier bus hasn't come yet... people stand on the stop. Mine is ten minutes late. Well, I could take an hour later one but risking here is not a good idea, as I can see.
So I have a lot of time at the airport. There are no interesting shops. Limoncello wants to take it, but my backpack is very full anyway, and they haven't small bottles.
So I watch taking off airplanes :) I can see the one I know from Frascati :)