Ten blog
Ten blog
 
 
 
 

 europa / europe  >>  kreta i santorini 2013  >>  rethymno


Kreta i Santorini 2013


buszujemy po uliczkach / we're romping around streets

gr
Kreta - Rethymno
3.10.2013
2 635 km

Jedziemy do Rethymno. Wtedy nie było czasu, żeby to miasto zwiedzić, a niektórzy piszą, że jest najładniejsze na Krecie.
Po drodze mamy jakiś korek, który wygląda na spory. Ale dalej nic nie widać, bo same zakręty. Po kilku minutach mam dość i chcę zawrócić. Da się to objechać górami, a przy okazji jeszcze coś byśmy zobaczyli. Reszta nie chce, więc spędzamy w korku jakieś 40 minut. Na końcu z boku stoi autokar z rozbitą przednią szybą. Na szczęście jedziemy dalej.
Mieliśmy wjechać do Bali :) ale przegapiliśmy drogowskaz.

We go to Rethymno. The other day we didn't have enough time to see it, and they say it's the most lovely town at Crete.
On the way there is a gridlock, which looks quite big.. I can't look farther, 'cause there are turns. After a few minutes I have enough and I wanna turn back. We can go through the mountains, and we could see something more. But they don't want, so we stand about 40 minutes. At the end there is a bus with the front window broken. Fortunatelly we can go on.
We wanted to go to Bali, but we missed a signpost.


uliczka / street

Trochę się rozpadało, więc idziemy na kawę do jakiejś knajpki naprzeciwko. Chcę w końcu spróbować frape (3 euro).
Niestety pan kelner jest miły do czasu, aż dowiaduje się, że chcemy tylko kawę i nie chcemy jeść (choć mówiłam to na początku, jak nas usilnie zapraszał). Jest nawet z lekka zdegustowany jak się zdaje. Tego zresztą doświadczamy tu na każdym kroku i powoli już mam tego szczerze dość. Bo wiem, że to, że są mili i się do mnie uśmiechają jest od początku do końca fałszywe. Po prostu póki jest szansa, że na tobie zarobią to są mili, a jak się okazuje, że nie, to momentalnie wyraz twarzy się zmienia i olewają cię kompletnie. Okropieństwo! Niestety taka jest rzeczywistość, że stołowanie się w knajpach nie jest na przecietną polską kieszeń. Smutne, ale prawdziwe. A widać ogromną różnicę w traktowaniu klilentów, którzy zamawiają więcej. Przykre to.
Inna rzecz, że co do jakości jedzenia w owych typowo 'turystycznych' tavernach miałabym duże zastrzeżenia. Naprawdę ciężko jest tu tak na szybko znaleźć coś sensownego. Mieszkańców nie widać w knajpach w ogóle, gdzie oni się chowają swoją drogą?!
Wróćmy do knajpy. Kelner przynosi nam wodę. Dwie szklanki na cztery kawy (powinny być trzy, bo do mojej frape się nie podaje). Mały szczegół. W dodatku jedna ze szklanek jest brudna, a druga ma odciśnięte czyjeś usta!!! Wygląda, jakby podał nam wodę, którą przed chwilą zabrał ze stolika po poprzednich klientach! Brrrrr. Chcę stąd wiać, gdzie pieprz rośnie!

It's raining a little bit, so we go to have a coffee to a cafe opposite. I wanna try frape (3 euro).
Unfortunatelly mister waiter is nice untill we order only coffee and nothing to eat (although I told him that at the very beggining when he pushed us to sit down). It seems he's even a little bit disgusted.
Well, it's the same every time and I have truly enough of that. That I know that when they are polite and nice and they smile to me it's insincere from the very beginning. Untill there is a chance they earn money on you they are nice and if they realise they don't, their face changes immediately and they give a shit. So awful! Unfortunately the reality is that eating in restaurants is not for an average Pole. Sad but true. You can see a big difference how they treet customers who order more. Sad.
On the other side I wouldn't recommend eating in those typical 'touristic' tavernas. It's really hard to find a 'real' one here when you don't have too much time. I can't see the inhabitants in restaurants at all, where are they by the way?!
Let's get back to the cafe. The waiter brings us water. Two glasses for four coffees (there should be three, 'cause they don't serve it to my frape). A small detail. But one of those glasses is just dirty, on the other one there is a trace of someone's lips!!! It looks like the waiter just gave us the water which he took from our table (after previous customers) before a minute! Brrrr. I wanna run away from here as soon as we can!

fontanna / fountain

greckie pączki / greek doughnuts

Na szczęście przestaje padać, więc możemy się zagłębić w wąskie uliczki. Mają rację ci, co piszą, że miasto jest przepiękne. Bo jest. Wciąż pstrykamy fotki. I buszujemy po sklepach. A sklepy ciągną się bez końca. Rzeczy w sklepach (pomijając chińskie badziewie, którego nie jest tak dużo) są super. Pamiątki, przyprawy, ceramika, drewno, biżuteria, ciuchy i wiele takich, jakich nie ma gdzie indziej. Zakupowy raj! Jeśli ktoś szuka ładnych pamiątek, to warto się tu wybrać.
O ciuchach, które znalazłam napiszę tylko, że kusiły mnie bardzo, bo były soczyście kolorowe i bardzo wesołe, pasowałyby do mnie, no ale ceny... miniówa za 26 euro to jednak nie dla mnie :(
Jest i piekarnia, w której można kupić prawdziwe cudeńka, jak zwierzątka z ciasta. Śliczne!

Fortunatelly it stops raining, so we can dip in narrow streets. The ones who say the town is nice are right. It is. We snap photos all the time. And we scour the shops. There are hundreds of them. The things in shops (I'm not saying about the chinese shit, but there isn't a lot of it) are great. Souvenirs, spices, ceramics, wood, jewellery, clothes and many things which you can't buy elsewhere. A shopping paradise! If someone is looking for nice souvenirs, it's worth to come here.
I've found lovely clothes, but I'll only write that they entice me a lot, they are so colourful and lively, they would fit me, but prices... a mini skirt for 26 euro is not for me :(
There is also a bakery, where you can buy real stunner, for example animals made of dough. Lovely!

boczna uliczka / side street

W końcu idziemy coś zjeść. Znów pita gyros. Ja tam mogę to jeść codziennie, pycha!
Wchodzimy na pobliską górkę, okazuje się, że to forteca, w której byliśmy poprzednio.
Złazimy na dół, Asia idzie coś zjeść, a my znów zagłębiamy się w uliczki. I znajdujemy mały stary port z latarnią morską :) Pięknie tu. Szkoda, że nie można zostać nieco dłużej, no ale umówiliśmy się z Asią za pół godziny.

Finally we go to eat something. Pita gyros again. I could eat it everyday, so yummy!
We go up on a nearby hill, it turnes out that it's the fortress we've been last time.
We go down, Asia goes to eat something, and we dip into the streets again. And we find small old port with a lighthouse :) It's lovely here. It's a shame we can't stay more time, but we must meet Asia after half an hour.

stary port / the old port

Wchodzimy do pobliskiego kościółka. Siadamy na chwilę w ciszy i spokoju. W tle gra muzyka klasyczna. Super.
Po drodze próbujemy lodów z własnej pracowni. Są pyszne! Prawie jak włoskie :)
Wracamy jeszcze na chwilę do knajpki z gyrosem, bo Asia zostawiła siatkę z zakupami. Jest.

We go into a nearby church. We sit down for a while in peace and quiet. A classic music sounds. Great.
On the way we try icecream made just here. They are yummy! Almost like italian ones :)
We go back to the taverna with gyros, Asia left there a bag with shopping. It waits for her.

w starym porcie / in the old port

Powoli kierujemy się już w stronę auta. A w aucie niemiła niespodzianka. Karteczka za wycieraczką z mandatem. Reszta aut poznikała. Na kartce nic się nie można doczytać, bo po grecku. Ale jest niepokojąca ósemka z trzema zerami. Nie ma przy tym waluty, ani nic, wpisane długopisem, przecinka też żadnego nie ma ;)
Zaczepiam jakąś parę, oni też niewiele z tego wiedzą, mówią, że 8000 to za dużo, nawet 800 to za dużo jak na taki mandat. Że bardziej to wygląda na 80,00. I że możemy iść na policję i zapytać, bo jak zapłacimy w ciągu dziesięciu dni, to mamy połowę zniżki, hehehe. Hmm, trochę mnie to martwi i psuje humor, ale prawie jednogłośnie postanawiamy to olać. I tak nie mamy już czasu ani kasy. A jak przyjdzie do PL to się będziemy martwić.

We go slowly to the car. And there is a not nice surprise. There is a ticket behind a windscreen wiper. The other cars have dissapeared. It's not possible to read anything, it's in greek. But there is a worrying eight with three zeros. There isn't written currency, no comma ;)
I ask a couple, they don't know much of it either, they say 8000 is too much, even 800 would be too much for such a ticket. That it looks more like 80,00. And that we can go to the police station to ask, 'cause if we pay in ten days, we have 50% discount, hehehe. Hmm, it worries me a little bit and spoils my good mood, but we dicide to give it a miss almost unanimously. We don't have time nor monay anyway. And if it comes to Poland, we would take care then.