Ten blog
Ten blog
 
 
 
 

 europa / europe  >>  malta 2015  >>  vittoriosa


Pisa, Cinque Terre i Malta 2015


Muzeum Morskie / Maritime Museum

mt
Malta - Vittoriosa
28.09.2015
2 738 km

Żeby dostać się do promu, który zabiera ludzi do Trzech Miast, trzeba zjechać w dół windą, która wychodzi z Upper Barracca Gardens. Na dół można zjechać za darmo, w górę kosztuje 1 euro. Posiadacze biletu na prom nie płacą także jadąc w górę. Choć akurat bramki były i tak otwarte i nikt tego nie sprawdzał.
Prom (2,80 euro w obie strony) pływa co pół godziny i można usiąść sobie na górnym pokładzie, żeby podziwiać widoki. Co oczywiście czynię ;) Podziwiam widoki. Akurat Birgu jest chyba najładniejsze z Trzech Miast, tak się przynajmniej prezentuje z tej strony. Sam rejs trwa może z dziesięć minut.

To get to the ferry taht would take me to the Three Cities

Vittoriosa

Idę szybko do
(5 euro), bo czasu już mało.
Muzeum jest bardzo ciekawe, mieści się w dawnej piekarni, przeznaczonej dla marynarki. Zgromadzono tu przeróżne rzeczy, modele (choć nie ma żaglowców), wyposażenie dawnych nurków (zawsze mnie fascynują te ciężkie hełmy z żelaza, w
jest podobny). Choć jak się na
współczesnych nurków patrzy, to wyglądają niewiele mniej obładowani ;)
A Malta jest jednym z najbardziej polecanych do nurkowania miejsc w Europie. Sama bardzo żałowałam, że nie mam maski i rurki, no ale do bagażu już by mi się nie zmieściły. Zresztą czasu i tak na nurkowanie za bardzo by nie było.
W muzeum pięknie opowiedziano też historię Malty związaną z morzem. To stąd pochodziła Santa Maria! To tu byli najsłynniejsi i najgroźniejsi korsarze (legalnie)! To czasy Zakonu Maltańskiego, później byli Francuzi, a później Anglicy. I to wszystko prawie bez rozlewu krwi! Szkoda, że nie ma czasu czytać tego wszystkiego dokładnie, bo bardzo to ciekawe!

Then

Muzeum Morskie / Maritime Museum

Ale zmęczona już jestem okropnie, więc wychodzę przed piątą, z myślą, że usiądę sobie w marinie na ławeczce na słoneczku na godzinkę. Taaaa, wytrzymałam dziesięć minut ;)
Za mną na górce wznosi się kościółek Św. Lawrence'a. Idę więc zobaczyć, czy jest otwarty. Jest otwarty. I piękny w środku. Właściwie najładniejszy, jaki tu widziałam. Bogato zdobiony, ale mi się właśnie takie kościoły podobają. Super!
Kręcę się jeszcze trochę po uliczkach. Tu wygląda to jak normalne miasto, turystów zero, na każdym rogu zdobione tablice z nazwami ulic, jest jakiś plac ze sklepikami. I kolejne kościoły. Każdy domek ma swoją nazwę i najczęściej też święty obrazek. Jest miło i spokojnie, do powłóczenia się w sam raz.
W sumie teraz żałuję, że nie połaziłam tam dłużej, ale zmęczenie dało znać o sobie, więc idę jeszcze tylko kawałek na południe, do mostku, który łączy Birgu z sąsiednią po prostu L'Islą. Nie trzeba łazić do końca zatoki, żeby przejść na drugą stronę.

After

Vittoriosa

Wracam do Valetty promem o szóstej. Zimno się już zrobiło, a mimo to siedzę na górnym pokładzie, podziwiając widoki. Przed oczami przesuwają się kościół, cała marina z jachtami (prawie nie ma wolnych miejsc), wieża zegarowa w kapitanacie portu, i Fort Saint Angelo, teraz zamknięty.
Wygląda na to, że ogrody Upper Barracca są wciąż otwarte, niby jest brama, ale nie ma godzin. Idę jeszcze do Hastings Garden, skąd pięknie widać Florianę i miejski stadion. Floriana jest jednak nieco za daleko na ładne fotki.

I

Vittoriosa

Ciemno już się w międzyczasie zrobiło, przechadzam się jeszcze trochę uliczkami, które zdążyły się już wyludnić. Sklepy już pozamykane. Nie mam siły wracać do Upper Barracca Gardens, żeby zobaczyć wieczorne widoki.
Wracam autobusem do domu, o wpół jedenastej przyjeżdża po mnie Charlie i zabiera do Sliemy. Ależ widoki mam z tarasu – obłęd!

F