Ten blog
Ten blog
 
 
 
 

 europa / europe  >>  malta 2015  >>  ta'qali


Pisa, Cinque Terre i Malta 2015


samolooooty / airplaaanes

mt
Malta - Ta'Qali
30.09.2015
2 789 km

Wysiadam przy Ta’Qala. Trzeba dojść kawałek pieszo, ale do
(7 euro) znaki są na
każdym skrzyżowaniu, więc nie trafić nie sposób.
W muzeum pracują wolontariusze emeryci. I już na samym początku wita mnie Vampire :) Można pomacać :)
Jest wiele różnych klunkrów, gadżetów, modele, mundury, przyrządy. W drugiej części hangaru stłoczone te stare, które czekają na swoją kolejkę. Jest też pracownia, w której widać, że coś się dzieje. Super. Jest ten maleńki śmieszny symulator, tutaj z całym oprzyrządowaniem.

The

foto

Drugi hangar to Dakota, North American Texan T6G, Meteor, replika maleńkiego Le Pou du Ciel H.M.14, English Electric Lightning, jeden z pierwszych śmigłowców Bell, ach, w ogóle czego tam nie ma, nawet Kitfox się znalazł! I stare auta. I można zajrzeć do kokpitu BAC 1-11. Raj na ziemi :)

The

foto

Jest jeszcze trzeci hangar, otwarty całkiem niedawno,upamiętniający drugą wojnę i Bitwę o Maltę. Jest telewizor, w którym leci film, ale zaczyna się od samego początku wojny, a po drugie stoi tam jakaś niefajna obrotowa klima, więc sobie odpuszczam, choć mi żal. A oprócz tego? Gwiazda Spitfire, Hurricane, Tiger Moth, sama śmietanka!
Jest dokładnie opisana historia, no jestem pod wrażeniem! Podoba mi się tu bardzo, aż żal wychodzić.
Przy hangarze jest jeszcze miniaturka hangaru, w środku cała obwieszona starymi plakatami reklamowymi. Są tu też automaty z piciem.

The

foto

No ale w końcu trzeba się odczepić od samolotów, bo czas ucieka, więc idę jeszcze do wioski rzemieślniczej, gdzie w starych hangarach mieszczą się warsztaty i sklepiki. Hmm, widać, że po sezonie, bo prawie wszystko pozamykane. Są tu wyroby z drrewna, ręcznie robieni rycerze, ale ja kieruję swe kroki do dwóch hut szkła.
W jednej nic się nie dzieje, choć sklep otwarty, w drugiej coś tam robią, ale gdy wyjmuję aparat, każą iść dalej. Hmm, nie ma nic, że nie można robić zdjęć… Przecież to żadna tajemnica, jak się takie rzeczy robi, widziałam już kiedyś w naszych górach.
A w sklepach są prawdziwe cudeńka! Tyle tego, że głowa boli. Od kolorów, od mnogości, od patrzenia na tyle pięknych rzeczy. Bajecznie kolorowe i tak samo bajecznie drogie… Niektóre rzeczy są przecenione, więc w sumie już za dziesięć euro można coś malutkiego sobie wybrać.
A pamiątka z Malty to piękna. Malutkie karafki czy miseczki to już koszt ponad dwadzieścia (tutaj) lub trzydzieści (w innych sklepach) euro. Ale nawet za kilka euro można mieć jakieś małe na przykład zwierzątko lub maltański krzyżyk.

The

foto

W drugim sklepie są piękne żaglówki z kawałków kolorowego szkła. Za jedyne dwieście euro ;) Aż strach pomyśleć, że mogłoby się to zbić, brrr.
Te wyroby ze szkła są dość ciężkie. Dotykałam potem różnych w różnych miejscach i w niektórych sklepach są one podejrzanie lekkie. Nie wiem dlaczego, bo wyglądają równie ładnie.
No dobra, czas odczepić się od tych piękności, bo jeszcze popełnię jakieś szaleństwo ;) Na dworze popaduje, ale nawet jest to dość przyjemne.

The