Ten blog
Ten blog
 
 
 
 

 świat / world  >>  chile, boliwia, peru 2017  >>  modlin


Chile, Boliwia i Peru 2017


pierwszy dziś lot / the first flight today

pl
Polska - Modlin
15.04.2017
309 km

Wczoraj robiłam jeszcze sto tysięcy rzeczy, które musiałam zrobić przed wyjazdem. W tym zszyć plecak, którego kieszonka rozkleiła mi się w Kolumbii i od tamtej pory nie zdążyłam go zszyć... ;) Duży plecak nadal kompletnie unurany, bo przecież dwa miesiące to zdecydowanie za mało czasu, żeby dać go do czyszczenia ;) Do pralki mi się nie zmieścił, a potem kompletnie o tym zapomniałam...
Pobudka przed piątą rano, po czterech godzinach snu. Faza 'nie chce mi się' przebiega gorzej niż zwykle. Chyba najgorzej z wszystkich wyjazdów dotąd. Nie chce mi się okropnie, bo wiosna jest piękna, bo święta wolałabym spędzić w domu i jeszcze trochę innych powodów. Wszystko to sprawia, że chce mi się beczeć. Beksą byłam zawsze, ale żeby aż tak?! ;)
Ale cóż, jak się powiedziało A, to trzeba dobrnąć do końca alfabetu.
Większość ekipy jest już w Santiago. Ja z całych sił chciałam uniknąć lotu trzynastego lub w święta, ale wtedy nie zobaczyłabym Atacamy i musiałabym gdzieś ich ganiać cholera wie jak, bo drogę i tak musiałabym pokonać taką samą jak reszta. Więc wyboru zbyt wielkiego nie miałam.

Yesterday I was making a thousand things before - I - go.

Pendolino vel dziobak ;)

Pociąg prawie pusty, w przedziale towarzyszy mi tylko Magda, która chyba chce pogadać, ale ja kompletnie nie jestem w nastroju do gadania z kimkolwiek. Trochę ją zbywam i mam wyrzuty sumienia ;)
Uświadamiam sobie, że w domu zostawiłam wszystkie moje, drukowane z takim mozołem notatki. Fuck. Mam kopie w telefonach, ale wydrukowane też lubię mieć. Cóż, to nie koniec świata, a najważniejsze, czyli bilety mam.
W Warszawie Zachodniej kupuję bilet lotniskowy (19 PLN), który działa też na autobus. Myślałam, że nie zdążę na najbliższy pociąg do Modlina, a jednak zdążyłam. W dużej mierze przez to, że nie trzeba już zapieprzać kwadrans na peron, z którego odjeżdżają w tamtą stronę pociągi, jak przy mojej Zdążyłam i jeszcze zdążyłam porobić fotki dziobakom. I ta aż czterem w tak krótkim czasie! Mogłam jechać pociągiem później, ale znając moje szczęście, kto wie, czy by się nie spóźnił? ;) Byłabym lekko na styk.

The train is almost empty.

dworzec w Modlinie / railway station in Modlin

W Modlinie szybka fotka ładnego dworca i już autobus wiezie nas na lotnisko. Nadaję od razu bagaż, żeby już z nim nie łazić. Tak, po raz pierwszy w mojej długiej historii lotów z Ryanem, pozwoliłam sobie na bagaż nadawany. Chcę mieć scyzoryk i szampon i żel pod prysznic, żeby już się potem tymi rzeczami nie martwić. Zresztą... gdyby tak dobrze policzyć, ile by się przepłaciło za te rzeczy w San Pedro, to może i byłaby cena tego bagażu ;) No dobra, może nieco przesadziłam z tym liczeniem ;)
W Modlinie wychodzę przed terminal. Wszyscy siedzą w środku, bo jest zimno, ale ja chcę posłuchać jeszcze śpiewu ptaków i nacieszyć się zielenią.

I make a quick photo of the nice railway station in Modlin