Ten blog
Ten blog
 
 
 
 

 świat / world  >>  chile, boliwia, peru 2017  >>  isla incahuasi


Chile, Boliwia i Peru 2017


wschód słońca na salarze / sunrise at salar

bl
Boliwia - Isla Incahuasi
20.04.2017
15 333 km

Gdy wstajemy, to prądu jeszcze nie ma, więc częściowo przy latarkach trzeba się pakować i myć. Wyjeżdżamy o piątej, bez śniadania. Na dworze zimno i ciemno, ale prowadzi nas Wenus. Kierowca wreszcie włączył normalną hiszpańską muzykę, bo wczoraj były smuty na zasypianie... Jedziemy na Salar, juhuuu!!! Kolejne moje wielkie marzenie...
Na wjeździe do parku jest posterunek, coś tam trzeba za auto zapłacić. Ale ile pan daje to nie widać...

There's no electricity when we get up. So at the beggining we must use flashlights to pack the things and wash. We go out at five, without breakfast. It's cold and dark outside but Venus takes us on the way.

foto

I już zaczyna się największa słona powierzchnia na świecie, a my sobie przez nią mkniemy, jeszcze po ciemku. W dali inne dżipy, sceneria jak z filmów SF ;) Jesteśmy na wysokości 3 656 m n.p.m.
W końcu zatrzymujemy się na solnej pustyni, żeby wschód słońca obejrzeć. Wschód sam w sobie akurat nie jest zbyt imponujący, bo chmurek nie ma żadnych, ale te kolory dookoła! I Salar! Nie mogę uwierzyć, że tu jestem, spełniło się jedno z moich marzeń z dzieciństwa! Chce mi się skakać z radości, co zresztą czynimy wszyscy :)
Cykam fotki i cykam, choć ręce zamarzają, cienie są długaśne, kolory od bieli przez błękit, do różu – przepięknie!

And now there is the biggest salty plain in the world

foto

Mogłabym tu zostać i pójść sobie tak po prostu przed siebie, ciesząc się tym miejscem. Ale my musimy ruszać dalej – na wyspę kaktusów – Isla Incahuasi (30 BOB, kibelek w cenie ;) ).
I tu jemy śniadanie. Niezbyt dobre, okropny chleb tostowy, babka tym razem też jakaś niedobra, jedyny plus, że jest jogurt. No i nadal trzęsę się z zimna, bo ta strona jest jeszcze w cieniu.

I could stay here and just walk ahead enjoying this place. But we must go - to Isle of Cactuses - Isla Incahuasi (30 BOB, the toilet is in this price ;) ).

foto

Po śniadaniu idziemy eksplorować wyspę. Kamienisty szlak wiedzie na samą górę. Nie jest wysoko, ale ogólnie jest wysoko, więc trochę (trochę!) się męczę. Idę wśród ponad stuletnich kaktusów. Widać cały salar dookoła i góry na horyzoncie. Super!
Szkoda, że trzeba się spieszyć (znów!). Bo godzina to mało, żeby się nacieszyć, a chcemy iść jeszcze na drugą stronę wyspy porobić sobie jakieś fotki na sześciokątach. One właśnie zawsze najbardziej mi się na zdjęciach podobały.

After breakfast we go to explore the island.