Ten blog
Ten blog
 
 
 
 

 świat / world  >>  chile, boliwia, peru 2017  >>  potosi


Chile, Boliwia i Peru 2017


odkrywamy miasto / we discover the town

bl
Boliwia - Potosi
21.04.2017
15 546 km

Idziemy na miasto, żeby coś zjeść. Jest akurat pora sjesty, więc wszystko jest pozamykane, ale Paweł prowadzi nas na mercado, czyli bazar i tam na górze voila! Siedzą tu sobie starsze panie z jedzeniem. Jedzenia są tylko dwa rodzaje, bierzemy ten z makaronem (13 bobów). Nie są te dania jakieś specjalnie dobre, ale ważne, że brzuchy pełne.
W Potosi są dwa punkty widokowe, które warto odwiedzić. Jeden a nich to wieża Mirador Jesus (10 bob). Z góry może pooglądać widoki na całe miasto i Cerro Rico. Miejsce jest super!
Tuż obok jest Casa de Moneda (40 bob, 20 bob zdjęcia). Zastanawiamy się, czy obejrzeć casa, czy San Fransisco (obu nie zdążymy), ale w końcu pada na casa. Czasu do wejścia jeszcze trochę mamy, więc chcemy wejść do katedry, ale wejście zamknięte, a za to na placu coś się dzieje – stoją odświętnie ubrane panny, a obok policjantom wręczane są jakieś odznaczenia.

We go to the city to eat something.

foto

Za chwilę przechodzi orkiestra oraz dzieci i uczniowie. Ciekawe co tu się dzieje. Szkoda, że nie ma czasu zostać dłużej, bo trzeba już zmykać do Casa de Moneda.
Oprowadza nas śmieszny koleś, który z wyglądu natychmiast kojarzy mi się z hiszpańskimi książkami. Opowiada też dziwnie, stopniując napięcie, niczym aktor na scenie. Ale dzięki temu jest klimat i koleś na końcu zgarnia wielkie brawa :)
Na początku mamy salę z portretami. Nuda. Normalne uwielbiam przyglądać się ludziom z dawnych czasów na portretach, ale te tutaj są naprawdę nudne, pełne symboli i to na tych symbolach wszystko się skupia, a nie na ludziach.

We wait a while and here come an orchestra and schoolboys and girls.