Ten blog
Ten blog
 
 
 
 

 świat / world  >>  chile, boliwia, peru 2017  >>  chivay


Chile, Boliwia i Peru 2017


niby termy i niby lunch

pe
Peru - Baños Termales de Chacapi
02.05.2017
17 401 km

Następny przystanek w źródłach termalnych. Można iść się wykąpać za 15 soli. A właściwie potaplać się, bo są tak małe, że miejsca prawie nie ma, bo już jest zajęte przez tłum. Nie podoba mi się to w ogóle, zresztą nie tylko mi. A poza tym czasu jest raczej mało na to wszystko.
Płynie tu rzeka i po drugiej stronie widać jakiś ładny ośrodek z ładnymi domkami i ładną trawką. Można do niego dojść wiszącym mostem. Takim, co to lubią wpadać w rezonans ;) Ale na to nie ma czasu. No i co tu robić? ;)

The next stop is by thermal baths. It's possible to take a bath for 15 soles.'

foto

Zmuszam się, żeby wspiąć się ścieżką kawałek w górę. Siadam sobie we własnym towarzystwie na kamieniu i nawet nie mam siły pisać. Za to wreszcie mam trochę lepszy widok na dymiący wulkan, choć znów jest już daleko. I znów żałuję, że nie mamy taxi – zamiast siedzieć tu godzinę bez sensu, moglibyśmy robić coś innego, bo żadne z nas do term nie poszło.
Po godzinie wracamy do Chivay. I jak to na wycieczkach bywa, czeka nas teraz lunch. W wielkiej sali pełnej turystów. Za lunch trzeba sobie oczywiście zapłacić... cena to 30 soli...

I to take a path and walk a little bit up there. I sit down woth my own company on a stone and I even have no power to write.

foto

Ale ponieważ Chivay okazuje się całkiem sporym miasteczkiem, a w każdym przyzwoitym południowoamerykańskim miasteczku musi być mercado, więc idziemy na poszukiwania jedzenia. Pyry z mięskiem i sałatą można kupić za 3 sole ;) Ja wciąż jakoś nie mam apetytu, więc zadowalam się pyrami bez mięska za 1,5 sola. To tyle jeśli chodzi o lunch ;) Ja się naprawdę dziwię ludziom, z całego autokaru chyba wszyscy poszli na ten wycieczkowy lunch...
Na mercado jest wszystko co na prawdziwym mercado być musi: ciuchy, elektronika, lokalne stroje, lokalne specyfiki, kremy, maści itp.
Kawałek dalej jest jakiś duży plac z bankiem i bankomatem. Ale my nie mamy już czasu, bo trzeba wracać do autokaru. Ruszamy z powrotem. Wspinamy się na górę wąską krętą drogą, bo Chivay leży w dużej dolinie. Widoki znów są piękne, teraz przynajmniej jest już jasno i wszystko ładnie widać :)

Chivay is quite a big town and in each decent southamerican town must be a mercado, we walk to look for something to eat.